3 września 2013

Rozdział 7.

Witam!
Tym razem jestem z nowym rozdziałem nieco szybciej, choć i tak później, niż zamierzałam. Trochę spraw mi wypadło i o, wyszło jak wyszło.
Postanowiłam postawić na krótsze rozdziały. Wiem, ja też tego nie lubię, ale tym sposobem będą (powinny :P) ukazywać się częściej. Tym bardziej, że pozostał tylko miesiąc wakacji, a potem witaj męczarnio od rana do wieczora.
Pozostaje kwestia kontaktu. Nie bardzo wiem, co mogłabym podać. Na GG nie wchodzę prawie wcale, fb to chyba byłaby póki co przesada, zostaje mail. Na pewno gdzieś tam na profilu można znaleźć opcję kontaktu, ale i tak napiszę tutaj: erroay@gmail.com tak na początek :-) lubię zawierać nowe znajomości, więc śmiało można pisać. Jeśli ktoś chce, by go powiadamiać, również!
Nie ględzę już więcej i zapraszam do czytania!
__________________________________________________________

Muzyka rozbrzmiewała w całym domu. Tak, w absolutnie całym. Gdziekolwiek by się udał, nie był w stanie odnaleźć choćby jednego cichego zakamarka. Kiedy zdał sobie z tego sprawę, postanowił znaleźć chociaż schronienie przed tymi wszystkimi ludźmi. Miał szczerze dość towarzystwa i liczył, że w obrębie trzech pięter uda mu się znaleźć takie miejsce, gdzie choć przez chwilę będzie mógł pobyć jedynie sam ze sobą.
Naruto czuł się tu lekko zagubiony. Niby nic poważnego się nie działo, ale z niejasnych przyczyn kręciło mu się w głowie, a świat wirował przed jego oczami. Uczucie to było co najmniej dziwne. Jednak najgorsze w tym wszystkim było to, że nie znał przyczyny tego wszystkiego. Z godziny na godzinę czuł się coraz gorzej, bo nie dość, że jego własny organizm odmawiał mu posłuszeństwa, to w dodatku dołączył do tego dość smętny nastrój. Miał w głowie mały mętlik i ani trochę nie czuł się z tym dobrze. Nie potrafił bowiem wytłumaczyć, dlatego łzy prawie same cisną mu się do oczu i czuje ogromną potrzebę po prostu wziąć i się rozpłakać. Gdyby jednak znalazł się ktoś ciekawy, co też go gnębi, blondyn nie potrafiłby odpowiedzieć. Zwyczajnie nie był pewien.
Teraz zaś uciekał przed wszystkimi, korzystając z okazji, że wraz ze znikającym alkoholem, zniknęło również skrępowanie i ludzie powychodzili na parkiet. Widok ten nie należał jednak do najprzyjemniejszych. Tuzin spoconych, klejących się do ciebie ciał, splątanych w bezwstydnym, erotycznym tańcu.
Uzumaki skrzywił się lekko na samo wspomnienie tego przedstawienia. Jakże cieszył się w tej chwili z tego, że nie pił. Co prawda objawy, które go nękały były dosyć niepokojące, jednak miał pewność, że nie była to sprawka alkoholu. Niestety, fakt ten nie był zbytnio pocieszający, biorąc pod uwagę, że w związku z tym nie potrafił w żaden sposób wytłumaczyć tego, co go dotknęło.
Naruto zatrzasnął kolejne drzwi, gdy ujrzał co też działo się za nimi między dwójką gości. Nie było już ucieczki. To były ostatnie drzwi, za którymi mógłby się skryć w całym tym ogromnym domu. Blondyn z przykrością stwierdził, że niestety, ale spóźnił się. Wszystkie napalone na siebie pary, zdołały już pozajmować wszelkie możliwe kryjówki, nie pozostawiając blondynowi mu ani jednego wolnego metra kwadratowego.
– Szlag by to trafił – mruknął pod nosem i udał się schodami z powrotem na dół. Samotnie nie zaszedł jednak zbyt daleko.
– O! Tutaj jesteś! – Temari uśmiechnęła się rozpromieniona widokiem Uzumakiego i korzystając z okazji wzięła go pod ramie. – Wszędzie cię szukałam – szepnęła chłopakowi na ucho.
Naruto cicho westchnął, jednak uśmiech na jego ustach nie ustąpił nawet na moment. Dziewczyna nie puszczając go ani na moment, przeciskała się między parami obściskującymi się już na schodach.
– Może pójdziemy do mnie? – W jej oczach pojawił się nadnaturalny błysk. – Pokażę ci mój pokój – szepnęła, po czym nawet nie czekając na jakąkolwiek reakcję, pociągnęła Uzumakiego w wąski korytarz. Naruto odwrócił głowę i z utęsknieniem spoglądał w stronę schodów prowadzących na parter. Nic jednak nie mówiąc, udał się za blondynką, która w tym momencie trzymała go mocno za rękę. Już po chwili został brutalnie wciągnięty do ciemnej sypialni i pchnięty w kierunku łóżka.
– Zaczekaj chwilę, pójdę po coś do picia – powiedziała Temari, po czym zajrzała do pomieszczenia obok, które Uzumaki początkowo wziął za łazienkę.
Naruto rozsiadł się wygodnie na dużym, dwuosobowym łóżku i starając się rozluźnić, począł rozglądać się po pomieszczeniu. Drzwi były zamknięte na klucz, dlatego też nie udało mu się tu wcześniej trafić. Pokój był typowo kobiecy. Mimo zgaszonego światła, blondynowi nie umknęło, iż ściany mają kolor ciemnego różu. Centralną część pomieszczenia zajmowało łóżko, z prawej strony od drzwi stała mała, kremowa toaletka wyłożona najróżniejszymi kosmetykami. Po stronie lewej znajdowała się wysoka komoda wykonana z jasnego drewna oraz szafka na książki. Dalej były drzwi do sąsiedniego pomieszczenia, za którymi chwilę temu zniknęła dziewczyna. Na samym środku podłogi leżał biały, puchaty dywanik. Poza tym w pokoju znajdował się jedynie stoliczek nocny po prawej stronie łóżka, na którym leżało kilka typowo kobiecych rzeczy. Blondyna wmurował lekko widok różowych stringów dziewczyny, zrobionych z właściwie samej przezroczystej koronki. Widok ten sprawił, że chłopakowi zrobiło się gorąco, a jego policzki pokryły się rumieńcem. Sytuacja, w której się znajdował powoli przestawała mu się podobać.
Kiedy blondynka wróciła do pokoju, chłopak nawet nie podniósł na nią wzroku. Bez słowa przyjął od niej szklankę, starając się zapanować nad gorącem, które na dobre ogarnęło jego policzki.
– Za co wypijemy? – spytała, wplątując swoją dłoń w jego jasne włosy. – Za nas?
Lekko zaskoczony Uzumaki prawie zakrztusił się pitym właśnie sokiem. Blondyn zaczął kaszleć, a kiedy się opanował, podniósł zszokowane spojrzenie na stojącą nad nim dziewczynę. Zamiast jednak zadać planowane pytanie, powiedzieć w tej sytuacji cokolwiek, Naruto nie mogąc powstrzymać odruchu, wypluł cały sok, który znajdował się w jego ustach. Jego błękitne oczy powiększyły się do niemożliwych rozmiarów, a wraz z nimi szkarłat oblewający policzki.
Temari nie miała na sobie bluzki. Nie miała w dodatku bielizny. Była naga od pasa w górę i najzwyczajniej w świecie się tym nie przejmując, uśmiechała się do zaskoczonego chłopaka.
– Podoba ci się? – Nie czekając na jakąkolwiek reakcję sięgnęła po jego dłoń i ulokowała na swojej nagiej piersi. – Ładne, prawda?
Dopiero to sprawiło, że Uzumakiemu udało się ocknąć. Chłopak wręcz odskoczył od blondynki, wyrywając się z jej uścisku. Odstawił szklankę na łóżko i nie zwracając uwagi na zaskoczoną minę koleżanki, szybkim krokiem opuścił pomieszczenie.
Czuł jak robi mu się niedobrze. Nie potrafił tego wytłumaczyć, ale naszła go ogromna chęć, by zwrócić wszystko to, co do tej pory jadł. Nie bardzo pamiętał jak dostał się na dół, w jaki sposób pokonał schody. Wszystko to działo się jak w amoku. Świat rozmazywał mu się przed oczami i choć nie powinien wiedzieć dokąd właściwie zmierza, on przesuwał się z miejsca na miejsce bez jakichkolwiek problemów. Umysł był jednak na tyle nieprzytomny, że nie zarejestrował gdzie w ogóle całym ciałem zamierzał się znaleźć. Zupełnie stracił poczucie czasu. Nie był pewien, czy dotarcie do stołu zajęło mu pół godziny, czy też dwadzieścia sekund. Chłopak zupełnie ignorując towarzystwo, które przyglądało mu się bacznie, sięgnął po w połowie pustą flaszkę i robiąc to zupełnie świadomie, napełnił sobie całą szklankę. Następnie bez wahania opróżnił naczynie, łapiąc się przy tym za głowę.

***

Wszystko zdawało się znajdować za niewidzialną barierą. Ruch był spowolniony, dźwięk odrobinę przyćmiony, kolory zdawały się mniej wyraziste tak samo jak i wszelkie kształty. Cały świat znajdował się zasłoną, zdawać by się mogło, że zrobionej z czegoś na kształt worka foliowego. Muzyka szeleściła bardziej niż zwykle, tak jakby fale dźwiękowe poruszały workiem, nie narażając przy tym na zniszczenie jej struktury. Obraz nie dość, że wydawał się częściowo zamazany, to w dodatku niebezpiecznie falował, jakby na wietrze. Być może to te fale dźwiękowe wprawiały go tak w ruch.
– Niech ktoś zdejmie ze mnie tę reklamówkę. – Naruto oparł się łokciami o stół, przyglądając się znajomym z niemą prośbą. – Mam jakiś worek na twarzy?
Shikamaru westchnął cicho i ponownie ulokował swoją głowę na blacie stolika. Od samego początku był pewien, że upijanie Uzumakiego wcale nie skończy się dobrze. Co więcej, kiedy już Ino wraz z Temari przestały dolewać mu wódki do napoju, blondyn sam postanowił uatrakcyjnić sobie czas i sięgnął po alkohol. Wstawiony na początku, teraz był już ledwo przytomny. Owszem, kontaktował jeszcze i potrafił rozróżniać twarze, ale Nara był pewien, że chłopak nie bardzo zdaje sobie sprawę z tego, co robi i co się wokół niego dzieje.
– Siedź – szepnął do kolegi, powstrzymując go od wstania. – Nie masz niczego na głowie. – Dodał widząc otwierające się już usta blondyna.
Chcąc nie chcąc teraz Nara był zmuszony do pilnowania pijanego kolegi. Czuł taki obowiązek, w końcu to on go tutaj przywiózł i on będzie musiał go stąd zabrać. W chwili, w której Uzumaki zaczął się świadomie upijać, Shikamaru stracił całkowitą swobodę i nie mógł skupiać się już tylko na sobie. Nowe utrapienie pod postacią blondyna, pojawiło się na horyzoncie jego spokojnego dotychczas życia. Imprezowego życia.
Długo jednak opiekować się Uzumakim nie musiał, gdyż znalazła się inna osoba, która najwyraźniej bardzo chętnie znalazłaby się w roli osobistej pielęgniarki blondyna. Temari pojawiła się przy stoliku nagle, z nikąd. Mimo iż towarzystwo nie było specjalnie pochłonięte sobą, gdyż rozmowy ustały już bardzo dawno temu, a ludzie przy nim siedzący skupiali się głównie na kontemplacji ścian bądź patrzyli z zazdrością na parkiet, na którym wywijała jednak większa część domówki, to nikt nie zauważył jej nagłego przybycia. Wyskoczyła jakby z nikąd, pojawiła się zupełnie nieoczekiwanie, tak samo jak nieoczekiwanie zniknęła koło godziny temu. Właściwie wszyscy już zdążyli zapomnieć, że to właśnie ona obchodzi dziś urodziny i że to w jej domu się aktualnie znajdują. Działo się tak z bardzo prostego powodu. Mniej więcej połowa, a więc koło pięćdziesięciu procent uczestników zabawy, była już tak mocno podpita, że niewiele ogarniała. Doskonałym tego przykładem był akurat Naruto Uzumaki. Jeśli zaś chodziło o drugą połowę, w większości byli to ludzie podchmieleni, w których alkohol rozpalił ich zwierzęce rządze, nie wprawiając jednak organizmu w stan krytyczny. Osobnicy ci wywijali na parkiecie połączeni niezwykle erotycznym tańcem, bądź zamykali się w licznych pomieszczeniach tego domu i działali w trochę inny sposób. Kilka razy zdarzyło się, by z któregoś pomieszczenia wyleciała nie do końca ubrana dziewczyna, którą wypchnął jej nie do końca zadowolony towarzysz. Nie każda bowiem zgadzała się od razu na wszystko, czym doprowadzały młodych mężczyzn do szału. Temari interweniowała nawet parę razy, gdy z jednego z pokoi gościnnych, jakiś chłopak wypchnął zupełnie nagą, zapłakaną blondynkę, której ona jednak zbyt dobrze nie znała. Okazało się, że dziewczyna nie zgodziła się na seks oralny, czym rozwścieczyła mocno podnieconego kolegę.
Blondynka nie poddając się tak łatwo, rozsiadła się na kolanach lekko oszołomionego Uzumakiego.
– Jak tam, kochanie? – Dziewczyna zdawać by się mogło, nawet nie oczekiwała żadnej odpowiedzi. Uśmiech jednak nie schodził jej z twarzy, gdy zaczęła bawić się kosmykami włosów chłopaka.
Takiego obrotu spraw nie spodziewał się jednak Shikamaru. Musiał przyznać, że odrobinę go wmurowało. Z obojętnym wyrazem twarzy, wpatrywał się dalej w toczącą się przed nim scenę. Naruto nie do końca łapał kontakt z rzeczywistością i pustym wzrokiem spoglądał na blondynkę, która w między czasie znalazła jeszcze chwilę, by poprawić mocny makijaż.
– Wieesz coo, nawet fajne masz te cycki – burknął mało przytomnie.
Nara poczuł, jak robi mu się niedobrze, wstał. Przez chwilę nie bardzo wiedział, co powinien zrobić, po chwili jednak skierował się do najbliższej łazienki. Przed znajomymi ukrywał to dosyć dobrze, przed sobą jednak nie musiał, Temari interesowała go nie od dziś. Wchodząc do pomieszczenia, zatrzasnął za sobą drzwi i oparł się o chłodne kafelki. Należał do osób bardzo opanowanych, jednak teraz poczuł w żołądku lekki zawód i złość. Nie dał jednak ponieść się uczuciom i wciąż zachowywał czysty umysł. Za całą tę sytuację nie mógł winić blondyna, który został zwyczajnie przez nowych znajomych upity. Dopiero teraz Nara zdał sobie sprawę z tego, że popełnił błąd. Nie powinien się na to godzić i zgłosić sprzeciw, gdy był na to czas.
Stanął tuż przed umywalką i spoglądając zamglonym wzrokiem w ogromne lustro z ozdobnymi, złotymi wykończeniami, odkręcił kurek. Nabrał trochę wody w dłonie i ochlapał sobie dokładnie twarz. Niby taka prosta, nieskomplikowana czynność, a jak bardzo potrafiła czasem pomóc. Shikamaru jeszcze chwilę wpatrywał się w swoje odbicie, po czym posłał do samego siebie delikatny uśmiech.

***

Sam nie do końca wiedział, co w tej chwili czuł. To wszystko było zbyt dziwne, wydawało się wręcz nierealne. Nie mógł jednak powiedzieć o tym niczego dobrego. Nie, zdecydowanie mu się to nie podobało. Coś, po czym spodziewał się doświadczyć wielu różnorodnych, acz pozytywnych emocji, przyniosło tylko rozczarowanie. Było… mokro. Mokro i klejąco. Pocałunek okazał się być zwykłą wymianą między sobą płynów ustrojowych, po prostu fuj.
Naruto odczekał cierpliwie jeszcze chwilę, po czym odsunął się od blondynki. Uciec jednak zbyt daleko nie mógł, gdyż dziewczyna wciąż siedziała mu na kolanach. Chłopak właściwie nie wiedział, co skłoniło go do całowania się z tą, niemal obcą mu dziewczyną. W szkole właściwie ze sobą nie rozmawiali, a co się z tym wiąże, poza nią tym bardziej żadnego kontaktu nie mieli. Rozmawiał z nią może ze dwa razy w życiu, nawet go specjalnie nie pociągała, skąd w ogóle pomysł, by pozwolić się pocałować? Z jednej strony nie miał na to najmniejszej ochoty, z drugiej coś go skutecznie do tego ciągnęło.
Temari chwyciła jego twarz w dłonie i ponownie przyciągnęła do siebie, złączając ich usta w namiętnym pocałunku. I tym razem jednak Uzumaki nie poczuł nic, a nic. Nie dawało mu to, ani przyjemności, ani odrobiny satysfakcji. Dodatkowo dziewczyna wbrew jego woli, zaczęła się o niego ocierać całą sobą. Blondyn mimo przymkniętych oczu, poczuł, że zaczyna mu się kręcić w głowie. Świat w ciągu dosłownie chwili rozpoczął nieprzyjemnie wirować, co doprowadzało do gwałtownego pogarszanie się samopoczucia chłopaka. W głowie zaczęło mu niebezpiecznie pulsować, a żołądek podjeżdżać niemal do gardła.
Naruto gwałtownie odsunął się od swojej oprawczyni, przytrzymując ją za ramiona jak najdalej od siebie.
– Co się stało, kotku? – spytała cicho, próbując ponownie znaleźć się w jego ramionach. – Nie uciekaj od przyjemności. – Mówiąc to, przesunęła długim paznokciem od policzka, aż po szyję chłopaka.
Uzumaki jednak nie reagował. Wciąż zamglony wzrok wcale nie ułatwiał mu życia, a tym bardziej próby przeanalizowania sytuacji. Zamiast skupić się na podjęciu jakiejś decyzji, on rozmyślał o tym, jak wszystko w takim stanie dziwnie wygląda. Jak komicznie wyglądało pomieszczenie, a jak stół. Nie potrafił jednak pojąć, dlaczego wszystko wydawało mu się takie śmieszne, skoro z pozoru nic na tę zabawność nie wskazywało.
– Eee… muszę już chyba iść – wyjąkał chłopak, próbując jakoś zrzucić z siebie natrętną dziewczynę, której obecność z jednej strony mu przeszkadzała, z drugiej zaś nie.
– Dlaczego? – Mimo silnego bólu głowy, głos blondynki wydał mu się oschły.
– Eee… właściwie, to nie wiem.
– W takim razie… – Na ustach Temari na nowo zagościł uśmiech, jednak nie dane jej było skończyć.
– Nie, on ma rację, wracamy. – Shikamaru stanął nad chwilę wcześniej namiętnie całującą się parą, krzyżując ręce na piersi. – Jest późno, czas najwyższy się zbierać.
– Ale dopiero przyjechaliście! – Blondynka gwałtownie wstała z kolan Uzumakiego i stanęła naprzeciwko Nary, zakładając dłonie na biodrach.
– Dokładnie… – Chłopak rzucił okiem na zegarek na ręce. – Zaledwie sześć godzin temu. Wystarczy. Naruto, zbieramy się.
Blondyn nie był jednak w tak dobrym stanie, jak się wszystkim wydawało. Strasznie kręciło mu się w głowie, toteż gwałtownie podniesienie się przypłacił niemal upadkiem. Chłopak wylądował na stole, wylewając przy okazji parę szklanek z colą. Ucierpiała na tym głównie jego bluza, której rękaw wylądował również częściowo w talerzyku z niedojedzonym tortem. Uzumaki miał na tyle szczęścia, że jakimś cudem ominął miskę z chipsami i sałatkę jajeczną z majonezem. Nie przejmując się tym jednak zbytnio, przymknął oczy.
– O nie! Nie próbuj mi tu nawet zasypiać! – Burknął Nara, podciągając go z powrotem do siadu. – Temari, znajdź natychmiast Choujiego. Ktoś musi mi pomóc go zanieść do samochodu.
– Ale nie ma problemu, on może zostać. Jutro jak się lepiej poczuje, to wróci spokojnie do domu. – Dziewczyna całkowicie pewna siebie skrzyżowała ręce na piersi.
– Nie, nie może. Szukaj Choujiego.
– Myślisz, że kim ty jesteś, że będziesz mi rozkazywał?! To mój dom i nikt mi nie będzie mówił, co mam robić!
– Dobra, poradzimy sobie. – Mówiąc to Shika chwycił Uzumakiego pod ramie i postawił do pionu, starając się zrobić to płynnie i bez turbulencji. – Naruto, nie śpij, tylko współpracuj! – Krzyknął chłopakowi do ucha.
– Tak, tak…
Nic sobie nie robiąc z wrzasków oburzonej blondynki, obaj, trochę opornie, ale w końcu wyszli na zewnątrz.
– Tylko mi nie rzygaj do samochodu – westchnął Shikamaru, opierając ciało nietrzeźwego chłopaka o wóz, samemu szukając kluczyków. – Rany… - szepnął sam do siebie.
Chłód i świeże powietrze, spowodowało, że Naruto poczuł się odrobinę lepiej. Już o własnych siłach, lecz lekko się przy tym zataczając, wsiadł do samochodu. Nie zamierzał jednak rozsiadać się i zapinać pasa. Zamiast tego rozłożył się na tylnych siedzeniach i postanowił całą podróż spędzić w pozycji leżącej. Shikamaru nawet tego zbytnio nie komentował. Ograniczył się do uświadomienia Uzumakiego, że jeśli z tym wpadną, to on będzie płacił karę. Nie doczekawszy się jednak odpowiedzi, ruszył.

13 komentarzy:

  1. Wow Naru się upił. Wtf, taka myśl przyszła mi na my śl. Haha. Szkoda, że nie było wersji Saska T^T Shika pomaga Naru a Tema mu to utrudnia! Matko ale miałam ochotę odciąć jej piersi i jęzor... Normalnie biedny Shika Q.Q jak mogła, dlaczego ona jest taka ślepa? No dlaczego. Nie będe już zanudzać więc życzę weny i do następnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam na twojego bloga parę dni temu i jak na razie to najlepszy blog o Naruto jaki czytałam. ^^ Twoje notki są interesujące i cieszy mnie to, że główni bohaterowie nie poszli do łóżka w pierwszym rozdziale, tak jak w większości blogów tego typu. Niecierpliwie czekam na kolejną notkę! ;D
    Shiro

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejo! strasznie się cieszę, że jest nowy rozdział, przeczytałam go od razu jak dzisiaj weszłam i zobaczyłam, że jest i oczywiście jestem zachwycona! Moja droga, skomentuję oczywiście dokładnie wszystko, tylko, że gdy znajdę więcej czasu. Obiecuję! ^^ To lecę, a ty szykuj się na mój komentarz ! XD

    OdpowiedzUsuń
  4. To opowiadanie jest po prostu świetne :D. Nawet nie wiem co więcej powiedzieć, nie mam na co narzekać. Mam tylko nadzieję że szybko dodasz kolejny rozdział, nie mogę się go doczekać :D
    Pozdrawiam i życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohayo. :3 Przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale wiadomo, szkoła pożera mnóstwo czasu, a na dodatek ogromnie wciągnęłam się w mangę i anime Kuroshitsuji, która zapełnia już doszczętnie mój wolny czas. :3 W każdym razie wreszcie mam go nieco więcej i udało mi się nadrabiać blogi.
    Rozdział długo przeze mnie oczekiwany, uwielbiam sposób w jaki piszesz, taki przyjemny dla oczu. Jedynie co zauważyłam, to wkradły cię się kilka razy powtórzenia, przykładem "Jednak najgorsze w tym wszystkim było to, że nie znał przyczyny tego wszystkiego. " Powtórzenie słowa wszystko. Moim zdaniem znacznie lepiej by brzmiało, gdybyś któreś z nich zastąpiła innym. :)A tak poza tym, to żadnych innych uwag nie mam.
    Teraz przejdę do przyjemniejszej części, mianowicie do treści. Zaskoczyłaś mnie, ale pozytywnie. Przede wszystkim postawą Temari. Nie jestem jej ogromną fanką, ale trzeba przyznać, że ją bardzo lubię i zawsze kojarzyła mi się z ostrą, pewną siebie, a jednocześnie trudną do zdobycia babką. A ty? Trochę moje przekonania rozwiałaś. Temari klejąca się do tego stopnia do Naruto? Przyznaję, był to bardzo ciekawy i odważny pomysł:) Drugą sprawą, która mi się bardzo podobała było to dbanie Shikamaru o pijanego Naruto. :3 Kawaii! Tak się zastanawiam, czy w gronie moich znajomych znalazł by się ktoś na tyle troskliwy, ale jak dłużej pomyślę, to raczej każdy martwiłby się o siebie, a mianowicie o znalezienie sobie miejsca do przenocowania u organizatora imprezy. xD Mniejsza, bo rozpisuję się nie na temat... Ubolewam nad faktem, że Sasuke nie odegrał ważnej roli, bo przyznam szczerze, ze liczyłam, że nagle znikąd pojawi się cudowny pan Uchiha wtapiając się w sytuację. Cóż, nie zmienia to oczywiście faktu, że rozdział był świetny. Masz kochana wielki talent do pisania, a czytanie jest samą przyjemnością i myślę, że nie ja jedna mogę to powiedzieć.
    Co do mojego bloga, bo wspominałaś, że planujesz się za niego zabrać - z tego powodu jest mi niezmiernie miło, jednak spokojnie, nie spiesz się, nic tam nie ucieknie, a ja się nie gniewam czy coś, w końcu sama cierpię na brak czasu. :P
    Pozostaje mi chyba jedynie życzyć ci baardzo dużo weny i czekać z niecierpliwością na kolejny rozdział, który, mam nadzieję, pojawi się już wkrótce. Buziaki. ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    biedny Naru został upity..... jak mnie Temari zdenerwowała... smali cholewki do Naruto, a tu nie widzi, że podoba się Shice.... dobrze, że Shika zabrał z stamtąd Naruto..
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  7. Hisako Odaka i Sasuke Uchiha. Dwa inne światy, rożne poglądy, odmienne osobowości... Jednak, spotykają siebie.
    Hisako - siedemnastoletnia buntowniczka, lubiąca adrenalinę oraz ryzyko.
    Sasuke - morderca i gangster z własnego przywileju.
    Osiemnastka znajomego Odaki, zmienia życie dziewczyny w większy koszmar niż dotychczas, co nawet nie śniło się jej najgorszemu wrogi...
    Jeden mężczyzna zapoznaje ją ze 'złą' stroną New York'u. Na pierwszy rzut oka tyran bez uczuć, ale tak na prawdę, kim on jest? Dlaczego według dwudziestodwuletniego chłopaka, Hisako należy do niego?
    Słowa "Hej, piękna" na zawsze zmieniły życie młodej kobiety, ale czy na dobre? Ja nie wiem jak skończy się ich historia, a Ty? Zapraszam na bloga i życzę miłego czytania.
    - N.

    [http://dark-fanfiction-naruto.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na nową notkę od przeszło tygodnia! :D Napisz wreszcie xD. Bardzo mi sie podoba ten blog ;3
    pozdrawiam i życzę wenyy < 333

    OdpowiedzUsuń
  9. Ohayo!
    Przeczytałam wszystkie rozdziały,które dotychczas dodałaś.. Jestem pod wrażeniem, serio:D Widać na pierwszy rzut oka,że historia jest przemyślana i nie skończy się za dwa rozdziały;)
    Bardzo ciekawie wykreowałaś postacie Naruto i Sasuke a opis imprezy zupełnie różni się od tych,które zdarzyło mi się przeczytać - jest o niebo lepszy i ciekawszy, a główni bohaterowie nie kończą od razu w łóżku. Masz u mnie za to wielkiego pluusa :D
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Czekam na kolejne części spod Twojego zacnego pióra.:)
    [www.shinobiway.blog.pl]

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój blog zrobił na mnie duże wrażenie. Poziom jest dużo wyższy, niż na innych blogach o tej tematyce. Podoba mi się, że bohaterowie zapewne będą stopniowo coraz bardziej zbliżać się do siebie. Historia pozostawia niedosyt, przez co oczekiwanie na roździał potrafi być męczące, ale gdy ten się pojawi radość i ciekawość są nie do opisania.
    Ciekawi mnie o co chodzi ze sprawą gwałtu. Niby to Sasuke, ale rozmyślenia Shikamaru sprawiły, że mam wątpliwości i snuję różne teorie na ten temat.
    Opis imprezy był realistyczny. Wyczuwam, że niezainteresowanie dziewczyną jest po części spowodowane orientacją Naruto. Tylko nie wiem, czy on jest jej świadomy.
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania. Widać, że starasz się zrobić z tego opowiadania jak najlepsze.
    Prawdopodobnie zostanę tu z tobą do ostatniego rozdziału. Twój pomysł jest oryginalny i dobrze, że wszystkie wątki są wprowadzane w odpowiednim czasie.
    Życzę dużo weny i wolnego czasu. Obyś czerpała radość z tego co robisz.
    Shiro

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju!
    Świetne to opowiadanie, naprawdę :) . Mam tyle rzeczy do powiedzenia, a tak mi brak słów.

    Przede wszystkim, niemal płakałam, widząc, że to jak na razie ostatni rozdział.

    Przeszłość Sasuke, nie powiem, bardzo mnie zdziwiła, aczkolwiek trochę losu nawet prawdopodobna, ale wiem, że nic nikomu nie zrobił i jest niewinny.!

    Naprawdę opowiadanie, type piszesz jest najlepszym, jakie dotąd czytałam. Bardzo odpowiada mojemu gustowi :) z ogromną wręcz niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    Zapraszam także do siebie, jakbyś miała czas i ochotę, :) i jeśli możesz, informuj mnie tam :)

    Yaoinaruto-by-inata-chan-nu.blogspot.com.

    Życzę Ci masy weny i wolnego czasu, byś mogła dla nas pisać :D

    Inata-chan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszłość trochę JEST* prawdopodobna
      Naprawdę opowiadanie, KTÓRE* piszesz

      Wybacz, słownik w telefonie robi swoje :*

      Usuń
  12. Wszystko naprawione, powinnaś znaleźć rozdział trzeci w zakładce "Główne opowiadanie" . Przepraszam za niedogodności i zapraszam w wolnym czasie ?:)

    Dziękuje za komentarzeXD

    Inata-chan.

    OdpowiedzUsuń