9 lipca 2018

Powitanie i zapowiedź... W sumie dwie

To zacznijmy od powitania: witam! :-)
Jest tu ktoś? Na wszelki wypadek nie sprawdzałam statystyk przez ostatnich kilka miesięcy, by się niepotrzebnie nie dołować. No bo nie oszukujmy się – po tak długiej nieobecności raczej nie mam co liczyć na rzeszę wiernych czytelników, wiwatujących na moją cześć. Ja bym na waszym miejscu nie wiwatowała.

Przejdźmy do zapowiedzi!
Dwie sprawy:
Pierwsza – wreszcie skończyłam pisać tekst, o którym wspomniałam tu rok temu (bądźmy szczerzy, prawie półtora)! I przyznam, że jego długość przeszła moje najśmielsze oczekiwania, bo na chwilę obecną liczy sobie 133 tys. wyrazów, czyli jakieś 13 razy więcej, niż początkowo zakładałam. Taki prawie Potop (tylko zupełnie nie ten poziom). Jeszcze nie zaczęłam go sprawdzać (mój mózg potrzebuje odpoczynku, pisanie ostatnich 10 tys. było dla mnie traumą i myślałam, że już nigdy nie dobrnę do końca), ale zbyt wiele raczej nie wykasuję (prędzej dopiszę drugie tyle). Mam więc do opublikowania... hoho!, naprawdę sporo rozdziałów.
Ale chyba wypadałoby wspomnieć, o czym wspomniany tekst w ogóle jest. Jest to pierwsza (i ostatnia) napisana przeze mnie rzecz w narracji pierwszoosobowej. Na początku tworzyło mi się lekko i przyjemnie, podobała mi się perspektywa Naruto, w którego się wcieliłam, ale im dalej, tym bardziej nienawidziłam tej formy (i samego Naruto). Nigdy. Więcej. Możecie mnie chwalić albo przeklinać. Niemniej nie musicie się bać (ani mieć nadziei, ją radzę porzucić od razu), że napiszę w takiej formie coś jeszcze. Nie.
#teamnarracjatrzecioosobowa
Opowiadanie miało mieć tytuł, ale zapomniałam jaki. Gatunkowo będzie to trochę thriller, trochę kryminał, trochę dramat i trochę coś. Zwłaszcza COŚ. Jeśli ktoś lubi wesołe i optymistycznie nastrajające do życia historyjki, to tutaj tego raczej nie znajdzie. Będzie ciężko, brutalnie, ponuro i tajemniczo, a jedynym wesołym akcentem będzie mój spaczony humor... pewnie w dodatku nieśmieszny.
W przeciwieństwie do moich dotychczasowych historii akcja tej będzie działa się w świecie znanym nam z Naruto (naszej rzeczywistości dałam trochę odpocząć od moich pomysłów). Trochę zmodyfikowałam sobie niektóre wydarzenia znane z mangi/anime, ale nie zdradzę, które konkretnie. Mam nadzieję, że całość napisałam dostatecznie jasno, byście sami mogli się tego z czasem domyślić. Albo i nie, wtedy pożyjecie w nieświadomości :-).
Pierwszy rozdział zamierzam wrzucić za jakieś dwa tygodnie i systematycznie dodawać kolejne. Też co dwa? To się jeszcze okaże.
I dodam jeszcze, że jestem względnie zadowolona z tego tworu, więc mam nadzieję, że wy również będziecie.

Druga – to punkt dla tych, którzy zastanawiają się, co się stanie z opowiadaniem, z powodu którego ten blog w ogóle powstał. Odpowiedź brzmi... będzie poprawione i kontynuowane. Przez poprawione rozumiem mniej więcej tyle, że napiszę je od nowa i zapewne w niczym nie będzie przypominało obecnej wersji, a jedynym punktem wspólnym dla obu będą tylko bohaterowie i główny wątek. Dlaczego tak? Ponieważ moja wizja tej historii bardzo się zmieniła. Widzę w niej sporo niedociągnięć, sporo niepotrzebnych wątków i ograniczeń, które sama sobie narzuciłam, a których nie chcę. Nowa wersja będzie więc całkiem inna. Zapewne jeszcze bardziej, niż wydaje mi się w tej chwili i mocno się zdziwię, kiedy zacznę ją pisać.
Zadowoleni? Oburzeni? Bez obaw, mam na uwadze, że ktoś może mieć sentyment do tej wersji, która od lat wisi sobie na blogu, dlatego jej nie usunę. Dalej będzie straszyła językiem i stylistyką :-).
Na pytanie kiedy, nie umiem odpowiedzieć. Nie zaczęłam jeszcze pisać, nie wiem jak mi to pójdzie, ani nic. Niemniej jednego możecie być pewni – nie wrzucę ani rozdziału, dopóki nie napiszę całości. Nie zamierzam dopuścić do tego, by czas między rozdziałami sięgał kilku miesięcy. Nie i już. 

Jesteście jeszcze? W takim razie mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej. Zapraszam już wkrótce! :-)